31 sierpnia 2013

Tydzień z księżną Dianą - Plotki, plotki...

Mieli romans?


"To pewne", twierdzi Pilar Eyre, autorka dobrze udokumentowanej sześciotomowej biografii króla Hiszpanii. Według jej relacji między Dianą a Juanem Carlosem zaiskrzyło już podczas pierwszej oficjalnej wizyty brytyjskiej pary książęcej w 1986 roku. Potem Karol i Diana bywali na hiszpańskim dworze jeszcze wielokrotnie. Tyle że on jechał do posiadłości diuka Wellingtona na Grenadzie, a ona - podobno - spędzała czas w ramionach króla na Majorce.

***************

Niefortunny prezent 


Książę Karol nie popisał się. Ofiarował żonie, księżnej Camilli, broszkę ze szmaragdem, którą wcześniej nosiła jego tragicznie zmarła pierwsza żona, Diana! Kiedy księżna Kornwalii pojawiła się na wyścigach konnych w Cheltenham, wszyscy zwrócili uwagę na jej oryginalny kapelusz i na lśniącą na ramieniu piękną broszkę. Kłopot w tym, że wcześniej biżuteria ta była częścią naszyjnika, który Diana dostała od Królowej Matki.

***************

Skandal z księżną Dianą


1 lipca 2011 księżna Diana skończyłaby 50 lat. Z tej okazji amerykański Newsweek postanowił pofantazjować jak wyglądałoby dziś życie Lady Di, gdyby nie tragiczny wypadek z 31 sierpnia 1997 roku. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie kontrowersyjna okładka magazynu. Widać na niej komputerowo postarzoną Dianę, w eleganckiej kreacji i kapeluszu, idącą ulicą ze swoją synową, księżną Katarzyną. Spreparowane zdjęcie wywołało medialną dyskusję, czy gazeta nie posunęła się za daleko? Brytyjski dwór nie odniósł się do tej publikacji, jednak William i Kate na pewno nie byli zachwyceni.


Szczupła, z widocznymi zmarszczkami, ale wciąż piękna i nienagannie ubrana - tak mogłaby wyglądać dziś księżna Diana, gdyby wciąż była wśród nas.

***************

 Andrew Morton - "Diana. Moja historia"

Tak więc między narodzinami Williama i Harry'ego - kompletna ciemność. Nie pamiętam z tego wiele, wyparłam to z pamięci, bo takie bolesne. Harry pojawił się cudem. Byliśmy blisko, naprawdę bardzo blisko przez sześć tygodni przed narodzinami Harry'ego,  bliżej niż kiedykolwiek przedtem, i kiedykolwiek potem. I w momencie, kiedy Harry się urodził, bang, nasze małżeństwo, wszystko przeminęło z wiatrem. Wiedziałam, że Harry będzie chłopcem, bo widziałam to na zdjęciu USG. A Karol zawsze chciał mieć córkę. Chciał dwoje dzieci i chciał córkę. Wiedziałam,że urodzi się chłopiec, ale mu o tym nie powiedziałam. Urodził się Harry, Harry był rudy i Harry był chłopcem. Pierwszy komentarz to: "O Boże, to chłopiec", a drugi - "i nawet jest rudy". Coś we mnie zamarło. Wtedy już wiedziałam, że wrócił do swojej Pani, choć jakimś cudem zdołaliśmy mieć Harry'ego. Harry był radością i , prawdę mówiąc, miał bliższy kontakt z ojcem niż w tym samym czasie William. Podczas uroczystości chrztu Harry'ego Karol podszedł do mojej matki, żeby porozmawiać i powiedział: "Jestem tak rozczarowany - myślałem, że to będzie dziewczynka". A mamusia, nie zastanawiając się długo, odcięła się: "Powinieneś być wdzięczny, że dziecko urodziło się normalne". I w tym dniu zatrzasnęły się jakieś drzwi, on tak właśnie reaguje, kiedy ktoś odpowie na jego zaczepkę.

Fragment nowej wersji książki Andrew Mortona "Diana. Moja historia", przetłumaczona przez Elżbietę Królikowską Avis, która była dziś gościem "Dzień dobry TVN".
W grudniu 2011 roku w tym samym studiu o sekretach księżnej Diany opowiadała jej przyjaciółka i astrolożka Penny Thornton.


Tydzień z księżną Dianą - dzień VI

Dziś 16 rocznica śmierci księżnej Diany


Późna jesień 1995 roku. Diana przyjeżdża do Royal Brompton Hospotal, by odwiedzić ciężko chorego męża przyjaciółki. Doktor Hasnat Khan bierze udział w operacji wszczepienia choremu by-passów. 35 - letni kardiochirurg wygląda jak młody Omar Sharif. Diana miała wielu mężczyzn po rozstaniu z Karolem. Historyk sztuki Oliver Hoare, trener Willem Carling, chiński milioner David Tang: wszyscy przestają dla niej istnieć. Romans z Hasnatem nabiera rumieńców. Księżna jeździ do szpitala 17 dni z rzędu. Spędza tam po kilkanaście godzin. Nawet tabloidy, przyzwyczajone do niekonwencjonalnych zachowań Diany są zdziwione oddaniem, z jakim opiekuje się mężem przyjaciółki. Zaczynają drwić z jej poświęcenia. Nazywają ją "groupie umierających". Ona nie zważa jednak na nic. Angażuje się całą sobą. Na jej nocnym stoliku ląduje podręcznik anatomii. Ogląda "Casualty", operę mydlaną, której akcja dzieje się w szpitalu. Nakłania Hasnata, by pozwolił jej asystować przy operacji na otwartym sercu. W jej szafie pojawiają się stroje noszone przez Pakistanki, tzw. szalwar kamiz. Doktor Khan to dla niej ideał. Jest nie tylko świetnym fachowcem, lecz także przystojnym, ciepłym i opiekuńczym mężczyzną. Ten związek może być dla niej ostatnią szansą, by odciąć się od przeszłości i Windsorów. Księżna nie ma lekko. Cieszy się uwielbieniem podanych. Ma też miłość synów, dla których zawsze była dobra i oddaną matką. Choć w tym czasie chłopcy już powoli się oddalają. Księżna zauważa, że nie chcą już tak chętnie chodzić z nią do Disneylandu czy McDonalda. Wolą buszować po dzikich ostępach zamku Balmoral. "Widzisz jak zabierają mi chłopców" - jak zwykle oskarża Windsorów o spisek w rozmowie z eseistą Clive'em Jamesem. Ale separacja z księciem Karolem skazała ją na towarzyską banicję, wyrzuciła na margines brytyjskiego establishmentu. Księżna nie ma szans na znalezienie odpowiedniej partii w Wielkiej Brytanii. Śmietanka towarzyska nie chce psuć sobie układów z rodziną królewską. Nie ma już wsparcia najbliższej dotąd przyjaciółki, księżnej Yorku, Sarah Ferguson. Teraz obraca się niemal wyłącznie wśród ludzi biznesu, redaktorów pism czy celebrytów, jak Elton John czy Gianni Versace. Hasnat, który pochodzi z zamożnej rodziny z miasta Lahore w Pakistanie, to dla Diany szansa na nowe życie. 


"Nareszcie znalazłam spokój. Hasnat daje mi wszystko, czego potrzebuję" - mówi zachwycona. Czy rzeczywiście? Od początku widać, że ona i Hasnat to dwa różne światy. Nie wystarczy zmienić ubrania, by stworzyć udany i trwały związek. Doktor Khan jest bardzo przywiązanym do tradycji muzułmaninem. Na domiar złego przeciwieństwem celebryty. Nie wyobraża sobie, że miałby zostać nowym chłopakiem księżnej Walii, bohaterem tabloidów. Ceni sobie spokój i pracę. Medycyna to jego pasja. Czy Diana tego nie widzi? Ale ona żyje chwilą. Nie ma jeszcze rozwodu z Karolem, wciąż może więc grać rolę zdradzonej żony. Potajemne schadzki podgrzewają temperaturę uczuć. Czasami to ona odwiedza kochanka w jego jednopokojowym, zagraconym apartamencie w Chelsea. Jak mała dziewczynka, która bawi się w dom, zamienia w gospodynię. Sprząta, pierze, prasuje koszule kochanka. Niczym Kolumb Amerykę odkrywa gotowe posiłki z Marks & Spencer, które wystarczy podgrzać w mikrofalówce. Jak wspomina po latach jej ówczesny kierowca, chłopiec na posyłki i powiernik w jednym Paul Burrell, z okazji 35. urodzin 1 lipca 1996 roku, przyjeżdża do kochanka ubrana wyłącznie w futro i biżuterię. Urządza im też dom schadzek w Kensington Palace. Wszyscy dostrzegają już, że Diana kwitnie. Czuje się i wygląda teraz rewelacyjnie, najlepiej od czasu ogłoszenia separacji z Karolem. Wciąż chodzi raz w tygodniu na terapię, ale pokonała zaburzenia odżywiania, z którymi walczyła ponad dekadę. Dokładnie od podróży poślubnej na jachcie "Britannia", kiedy z notatnika Karola wypadły fotografie Camilli Parker Bowles. Piękna i dojrzała Diana ubiera się teraz znacznie śmielej. "Poszalejmy dziś" - lubi mawiać. Częściej sięga po kreacje od znanych projektantów, po Chanel, Versace, Valentino. Nosi suknie, które odsłaniają sporo ciała, w tym dekolt i świetne nogi. Na takie kreacje nie mogła sobie pozwolić, gdy należała do rodziny królewskiej.


Żeby zaimponować Khanowi, Diana rzuca się w wir pracy charytatywnej. Mimo, że po rozstaniu z księciem Karolem porzuciła większość organizacji, którym patronowała, teraz wybiera najtrudniejsze misje. W ramach działalności Czerwonego Krzyża rusza w szczególnie niebezpieczne rejony świata: do byłej Jugosławii i Angoli. Chce uwrażliwić świat na los ofiar min przeciwpiechotnych. Niechętni Dianie opisują jednak jej zdjęcia na polach minowych jako perfekcyjnie wyreżyserowane medialne spektakle. Andrew Morton w  biografii "Diana. Moja historia" twierdzi, że księżna w ogóle nie potrafi pracować tam, gdzie potrzeba długotrwałych i mozolnych działań. Woli spektakularne akcje, które dobrze wychodzą na zdjęciu. Pod wpływem prasy, która wynosi ją pod niebiosa, ulega złudzeniu, że jest wszechmocna. Twierdzi na przykład, że potrafiłaby rozwiązać konflikt w Irlandii Północnej. "Jestem bardzo dobra w takich rozmowach" - mówi. Rozważa podjęcie pracy. Nie wiadomo jednak, co miałaby robić, bo nic nie potrafi. Ma tylko nazwisko i wielkie pokłady współczucia dla tych, którym wiedzie się gorzej. Wedle oficjalnych biografii księżna chodziła do szkół w Anglii i w Szwajcarii. Prawda jest inna. Z sześciu przedmiotów, jakie wybrała na egzaminie będącym odpowiednikiem naszego gimnazjalnego zawaliła pięć. Nauka w Szwajcarii zakończyła się po trzech miesiącach. Gdy odziedziczyła majątek po babce, od razu kupiła apartament w Londynie, sprowadziła kilka przyjaciółek i przez wiele miesięcy zajmowała się wyłącznie zabawą i zakupami. Od 13. roku życia nie kryła, że jej celem jest ustrzelenie dobrej partii, najlepiej księcia. Rozwód z Karolem bezlitośnie obnaża słabości Diany, jej nierealistyczne wyobrażenia o życiu, miłości. 15 lipca 1996 roku po zaledwie trzech minutach sąd w Somerset ogłasza koniec małżeństwa pary numer 31. Diana dostaje 26 mln dolarów jednorazowej odprawy. Wciąż może zajmować apartamenty i biuro w Kensington Palace. Zachowuje tytuł księżnej Walii, traci jedynie tytuł Jej Królewskiej Wysokości (HRH). Książę William obiecuje zasmuconej matce:"Nie martw się, mamusiu, zwrócę Ci go pewnego dnia, gdy zostanę królem". Ma też wreszcie wolność, o której tak marzyła. Ale czy potrafi z niej korzystać? Wyraźnie widać, że chciałaby pozbyć się ciężarów, ale nie przywilejów związanych z pozycją księżnej i celebrytki. Zupełnie jak wtedy, gdy wychodziła za mąż za Karola. 20 lat wcześniej marzył jej się baśniowy, wręcz idylliczny związek i życie na dworze. Zabawy, podróże, bale. Nie zamierzała dopasować się do Karola, iść na jakiekolwiek ustępstwa. Uczestniczyć w skromnym życiu z dala od mediów. Uprawiać ogród w Highgrove i jeździć na polowania. Mówiono, że była jednak młoda i naiwna. Jak jednak tłumaczyć Dianę teraz? Księżna rozważa wprawdzie przez chwilę przejście na islam, ale skromne życie w Pakistanie u boku męża i jego rodziny nie jest dla niej. To Khan ma zerwać z wielowiekową tradycją. Rzucić też pracę w szpitalu, która zdaniem księżnej pochłania zbyt dużo czasu. Gdy jego pager dzwoni po 20 razy dziennie, Diana zastanawia się, jak zmienić szpitalny grafik, by mógł z nią podróżować bez przeszkód. Marzy jej się małżeństwo dwojga ludzi, którzy jeżdżą po świcie z pomocą humanitarną. Naiwne? Bardzo. Źródeł tej naiwności należałoby szukać w jej dzieciństwie. W czasach, gdy uciekała w świat marzeń przed kłócącymi się rodzicami, pijącą matką i zimną macochą, zwaną "kwaśną Raine".

Księżna Diana i Jemina Khan- siostra Hasnata
 Najpierw Diana planuje wyjść za Hasnata po kryjomu. Wkrótce jednak zadziwia kochanka jeszcze bardziej. Postanawia znaleźć mu pracę na miarę własnych aspiracji. Gdy poznaje pioniera transplantologii serca, profesora Christiana Barnarda, namawia go, by zatrudnił Hasnata u siebie w Afryce Południowej. I dziwi się, gdy ukochany się wścieka, zamiast docenić jej starania. Diana postanawia też na własną rękę zbliżyć się do rodziny Khana. W maju 1997 roku w trakcie trzydniowej podróży do Pakistanu bez uprzedzenia wpada na herbatkę do rodziny Khana na przedmieściach Lahore. Zdjęcie ubranej w tradycyjny pakistański strój Diany, która gra tutaj rolę przyszłej synowej, obiegają świat. Hasnat ma dość. Ostatecznie traci cierpliwość, gdy 29 czerwca "Daily Mirror" donosi, że są zaręczeni od maja. Prasa nie daje mu żyć, doktor dostaje rasistowskie e-maile. Romans może mu złamać karierę. W połowie lipca kończy trwającą 18 miesięcy znajomość. Ona nie chce zrozumieć. Najpierw wpada w histerię, potem we wściekłość. Zmienia wszystkie numery telefonów, żeby ukarać kochanka. Hasnat próbuje się do niej dodzwonić i ratować przyjaźń. Na próżno. Nie usłyszy już głosu Diany już nigdy. Ona tymczasem przyjmuje zaproszenie brytyjskiego playboya egipskiego pochodzenia Dodiego Al Fayeda na rejs jachtem po morzy śródziemnym. Diana chce wzbudzić zazdrość Khana. Wie, że zdjęcia z jachtu będą w prasie. Jej stan psychiczny znów się pogarsza. Wszystkie kroki konsultuje z astrologami i wróżkami. Wmówiła sobie, że Karol chce ją zamordować, żeby ożenić się z Camillą. To szaleństwo musi się skończyć nieszczęściem. Pytanie tylko jakim? Odpowiedź pada 31 sierpnia 1997 roku. Samochód księżnej mknie z zawrotną prędkością, by uciec przed hordą paparazzi i rozbija się o filar. Księżna ginie. Wraz z nią Dodi Al Fayed. W chwili potem legenda Diany zaczyna żyć własnym życiem. Księżna staje się nie tylko "królową ludzkich serc", lecz także męczennicą, ofiarą rozgrywek na dworze. Przesłuchiwany po tragedii Hasnat Khan zaprzeczył plotkom, że księżna mogła być w ciąży. Nie wierzył też w teorię spisku. Przez lata nikt nie miał odwagi tknąć jej kryształowego wizerunku. Czy nowy film Olivera Hirschbiegla wyjdzie poza legendę Diany?
 Elle, 09.2013

30 sierpnia 2013

Kate i William na otwarciu maratonu Ring O'Fire


Księżna Kate zrobiła dziś niespodziankę swoim fanom i pojawiła się razem z Williamem na rozpoczęciu maratonu Ring O'Fire Coastal. Jest to jej pierwsze od czasu urodzenia synka George'a i zarazem ostatnie na wyspie Anglesey oficjalne wyjście.


Przybycie księżnej potwierdzono dopiero dziś rano. Jak sugeruje reporterka Rebecca English, przyjazd Kate zależał od jej samopoczucia i tego, jak często mały George przypomina o sobie w nocy. Sądzę, że księżnej zależało, aby pojawić się dziś razem z mężem gdyż w przyszłym miesiącu opuszczają wyspę i przeprowadzają się na stałe do Londynu. Mimo, że książę ostatnim razem obiecał, że będzie z rodziną wracać na Anglesey, to było to niewątpliwie pożegnaniem z wyspą i jej mieszkańcami.


William specjalnym dzwonkiem rozpoczął coroczny maraton, w którym biegacze okrążają dookoła walijską wyspę. W sumie trasa obejmuje 131 mil i wspaniałe widoki. 
Zaraz po tym małżeństwo rozmawiało z rodzinami sportowców, wolontariuszami mieszkańcami wyspy, którzy przyszli się z nimi spotkać. Jak nie trudno się domyślić, najczęściej zadawane im pytania dotyczyły George'a :) Księżna zdradziła, że mały ma się bardzo dobrze i teraz śpi a zajmuje się nim jego babcia. 
W innej rozmowie księżna mówiła, że nie może uwierzyć w to jak George szybko się zmienia i ciągle rośnie. Powiedziała też, że cieszy się każdą minutą macierzyństwa.
Księżna od dzieci otrzymała ręcznie robione dekoracje ścienne. Dziękując powiedziała, że po powrocie do domu od razu przekaże je George'owi, ponieważ bardzo lubi jasne kolory.


Kiedy zobaczyłam pierwsze zdjęcia Kate, od razu udało mi się rozpoznać jej marynarkę (to wszystko dzięki pracom nad zakładką Zanim została księżną... :)) Jest to oliwkowa, tweedowa marynarka od Ralpha Laurena za niecałe 300 funtów, w której mogliśmy zobaczyć Kate na przykład w marcu 2011 roku. 


Bluzka pochodzi z Zary i widzieliśmy w niej Kate w marcu, kiedy była w Szwajcarii (a ja od tego czasu szukam jej na wszystkich możliwych aukcjach :))


Najprawdopodobniej spodnie Kate są firmy Nordstrom, a koturny firmy Pied a Terre (takie same w beżowej wersji miała wychodząc 23 lipca ze szpitala).


Uwagę zwraca także fryzura Kate. Jej włosy były dziś bardzo naturalne, co więcej - bardzo rozjaśnione. Jestem pewna, że Kate do dzisiejszego wyjścia szykowała się sama - i wyglądała równie pięknie, kiedy ma od tego specjalistów :)


Tydzień z księżną Dianą - dzień V


Ta smutna wiadomość dotarła do Wielkiej Brytanii błyskawicznie i postawiła całą rodzinę królewską na nogi. Pierwsze komunikaty nie zapowiadały jeszcze najgorszego.  Nikt tak naprawdę nie wiedział, w jakim stanie są ofiary wypadku. Informacje, jakie dochodziły do Londynu z Paryża, mówiły o tym, że księżna Diana ma uraz czaszki, złamaną rękę i poważną ranę uda. Jednak w szpitalu Salpetriere toczyła się walka o jej życie. Lekarze starali się gorączkowo starali się powstrzymać krwotok i pobudzić akcję serca księżnej. Mimo ich wysiłków, o godzinie czwartej rano Diana zmarła, nie odzyskawszy przytomności. 


Książę Karol długo zwlekał, zanim zdecydował się obudzić synów. Wraz z 15 letnim Williamem i 12 letnim Harrym przebywał od kilku dni na wakacjach w szkockiej rezydencji Balmoral. Jeszcze poprzedniego dnia chłopcy byli bardzo radośni. Razem z ojcem spędzili beztrosko czas na wielkim polowaniu. Następca tronu uwielbia tę rozrywkę i to swoje zamiłowanie i to swoje zamiłowanie starał się zaszczepić także synom. Nie przypuszczał, że ten weekend pozostanie w jego pamięci jako wielka tragedia. Dopiero na krótko przed świtem wszedł do pokoju, w którym spali. Sam chciał powiedzieć im o tym, co się stało tej nocy.

Dworska etykieta nie dopuszcza ostentacyjnego okazywania emocji. Jednak ci, którzy widzieli Karola i jego synów w kilka godzin później podczas porannej mszy świętej w kościele w Balmoral, długo nie zapomną tego widoku. Wszyscy trzej ubrani byli na czarno, ich głowy cały czas pochylone, pobladłe twarze, opuchnięte oczy. Wyglądali na zdruzgotanych. Dla obu książąt świat się nagle zawalił. W jednej chwili stali się w połowie sierotami. 

Różnie mówiło się o Karolu i jego stosunku do Diany. Fakty są nieubłagane. Zaniedbywał ją, upokarzał, zdradzał... Niewiele zrobił, by zapobiec rozpadowi ich małżeństwa, W 1996 stało się to, czego brytyjska rodzina królewska obawiała się najbardziej: po 15 latach burzliwego małżeństwa rozwód definitywnie przypieczętował rozpad związku. Jednak mimo wszystko trudno powiedzieć, by Diana  była całkowicie obojętna Karolowi. Była przecież matką jego synów. Choćby z tego powodu nadal odgrywała w jego życiu ogromną rolę. Niewykluczone, że nadal ją po swojemu kochał...


Jeszcze tego samego dnia książę Karol wraz z siostrami Zmarłej poleciał do Paryża. William i Harry zostali na Wyspach. Rodzina królewska uznała, że dla młodych chłopców byłby to zbyt duży szok. Następca tronu podziękował lekarzom ze szpitala Salpetriere za ich wielki wysiłek w ratowaniu byłej żony. Wieczorem samolot ze zwłokami księżnej był już w Wielkiej Brytanii. W poniedziałek hołd zmarłej oddał Londyn. Przed Pałacem Kensington, w którym spoczęła trumna, gromadziły się tłumy. Ludzie przynosili wiązanki kwiatów, płakali. Kochała ją przecież cała Anglia, z jednym tylko wyjątkiem - rodziny królewskiej. Diana po prostu nie pasowała do jej sztywnego świata. Ona zawsze chciała być sobą, a na to nie pozwalała bezduszna etykieta. Ona miała być niczym więcej, jak tylko posłuszną żoną następcy tronu. Rodzina nie przewidziała, że ambitnej księżnej Walii ta rola nie wystarczy. Że o prawo do życia według własnych reguł będzie walczyć.


Po rozwodzie chciała wyjechać z Wielkiej Brytanii. Jednak zrezygnowała z tego zamiaru. Tutaj byli przecież jej najdrożsi synowie: Harry i William, który mimo swojego młodego wieku był dla matki zawsze ogromną podporą w trudnych dla niej chwilach. A dobro dzieci Diana zawsze stawiała na pierwszym miejscu.  Tylko im gotowa była podporządkować wszystko. Dla nich zawsze umiała znaleźć czas. Starała się zapewnić synom w miarę normalne dzieciństwo, choć nie podobało się to zbytnio królewskiej rodzinie. Ta miała własne, uświęcone tradycją, wzorce wychowania i żądała od Diany ich respektowania. Ona jednak uważała, że wychowanie jej własnych dzieci zależy wyłącznie od niej samej. Dlatego razem z chłopcami chodziła do kina, na hamburgery, zabierała ich na wycieczki do parku, wyjeżdżała z nimi na wspólne wakacje. Pragnęła być dla synów normalną, troskliwą i ciepłą matką.


Jeszcze w lipcu 1997 roku obaj chłopcy przebywali wraz z matką na luksusowym jachcie egipskiego multimilionera Mohameda Al Fayeda w czasie rejsu po morzy śródziemnym. Prawdopodobnie wtedy właśnie widzieli swą matkę po raz ostatni.

ŻnG 1997

29 sierpnia 2013

Tydzień z księżną Dianą - dzień IV


Kiedy przed 33 laty angielska prasa donosiła, kto zostanie żoną brytyjskiego następcy tronu, i przedstawiała zdjęcia bojaźliwie rozglądającej się przedszkolanki, która właśnie otwierała drzwi swojego samochodu, zajęły się tą sprawą także poważne dzienniki. Uspokoiły swoich konserwatywnych czytelników, że Diana Spencer jest dziewczyną o absolutnie nieskazitelnym życiorysie, doskonale wychowaną, z bogatej rodziny. Między wierszami można było jednak odczytać coś zupełnie innego. Nowy członek rodziny królewskiej był wprawdzie fizycznie całkiem dobrze dopasowany do eleganckiego księcia (następcy tronu), ale umysłowo nie całkiem odpowiadał wymaganiom, jakie można stawiać przyszłej żonie króla Anglii. Wniosek ów wysuwano w związku z niezbyt przekonującymi ocenami szkolnymi przyszłej księżnej, bliskiej wizerunkowi zawstydzonego Kopciuszka. Ale domniemania prasy nie znalazły żadnego potwierdzenia w życiu. 


To, z czym nikt prawie się nie liczył,czego nikt nie mógł podejrzewać, stało się kilka lat po ślubie faktem. Księżna odnalazła w sobie niezwykłe pokłady uczucia. Dwór ze zdumieniem obserwował, jak młoda kobieta, która podążając śladem swojej teściowej, miała zrezygnować ze swojego życia osobistego na rzecz oficjalnej roli, stawała się silną osobowością. Dzieje się tak co prawda często w przypadku gwiazd hollywoodzkich, reprezentantek high society albo innych ważnych osobistości, ale w sposób bardziej wyrachowany, bardziej przemyślany. 


W jej przypadku wyglądało to zupełnie inaczej.  Coraz częściej w zwracający uwagę sposób zaczynała tracić panowanie nad sobą. Odwiedzając upośledzone dzieci popełniała błędy, które nie mogą przydarzać się członkom rodziny królewskiej. Okazywała dzieciom współczucie. A potem w każdą działalność księżna angażowała się emocjonalnie, zamiast być profesjonalnie obojętną, jak tego od niej oczekiwano. 


Mąż Diany podziwiał jej urodę, ale jej nie kochał. Narodziny dwóch synów zapewniły ciągłość monarchii, więc Karol niektóre noce spędzał z inną kobietą. Na dworze wszyscy o tym wiedzieli i milcząco się z tym godzili. Księżna była początkowo nieświadoma tego, co się dzieje. Dopiero po jakimś czasie dotarła do niej straszliwa i upokarzająca prawda. Jej oczy straciły dawny blask. Z jej ust zniknął dawny, znany światu promienny uśmiech. Cierpiała w ciszy i samotności. Na zewnątrz musiała  się uśmiechać i udawać, że wszystko jest w porządku. Ale jak długo tak można? Zdrada sprawiła, że wewnętrzna siła, którą zawsze emanowała i która pozwalała jej zachować pogodę ducha w każdej sytuacji, opuściła ją. Była załamana. Nie mogła już dłużej sypiać u boku Karola w ogromnym, mahoniowym łożu małżeńskim, które od nocy poślubnej miało być dla niej symbolem rodzinnego szczęścia. - Czuję się tak, jakbym umierała wiele razy - powiedziała kiedyś z goryczą. 


Rozczarowana małżeństwem, upokorzona przez męża, odtrącona przez dwór przypominała sobie o milionach cierpiących, którzy na całym świecie czekają na najmniejszą choćby pomoc, gest, odrobinę współczucia i ludzkiej solidarności. Ona chciała być teraz wszędzie tam, gdzie cierpieli niewinni i bezbronni ludzie: chorzy na raka, sieroty, kobiety wykorzystywane seksualnie, chorzy na AIDS, trędowaci, bezdomni i kalecy. Jej pojawienie się wyzwalało na twarzach wszystkich tych ludzi uśmiech, budziło nadzieję. Nikt nie potrafił, tak jak ona, zrozumieć ich bólu i ich potrzeby ciepła i przyjaźni. A oni? Najwyraźniej czuli, że oto stoi przed nimi nie malowana marionetka,  ale ktoś, komu los także nie szczędził ciosów. 


Czy była szczęśliwa? Nie było jej łatwo po tym, co przeżyła, odzyskać wiarę w to, że szczęście w ogóle istnieje. Próbowała zająć się czymś, co oderwałoby ją od codziennego życia, dałoby choćby krótkotrwałą satysfakcję. Stąd jej zainteresowanie najpierw metafizyką (studiowała sztukę układania horoskopów). Potem jej pasją stał się fitness. Zaczęła dbać o swoje zdrowie i kondycję fizyczną. To zainteresowanie miało również bardzo konkretne podłoże, kiedy bowiem zaczęły się jej kłopoty małżeńskie, dała o sobie znać bardzo uciążliwa dolegliwość. Diana zachorowała na przewlekłą bulimię. Choroba dręczyła ją przez 9 lat. Jej nerwy były w strzępach. Coraz częściej zdarzało jej się w miejscach publicznych tracić panowanie nad sobą. Doszło do tego, że w jednym z telewizyjnych wywiadów, doprowadzona do ostateczności, nazwała samą siebie "największą prostytutką świata". Ta jej bezradność przerodziła się w ślepą wściekłość.


Dopiero po rozwodzie Diana uwolniła się ze sztywnego gorsetu, jaki nałożyła na nią rola księżnej Walii. Chcąc ostatecznie zerwać z dworską przeszłością, sprzedała wszystkie swoje sukienki, które nosiła w czasie oficjalnych uroczystości. Pieniądze przekazała na cele charytatywne.

ŻnG 1997

28 sierpnia 2013

Tydzień z księżną Dianą - dzień III

 

"29 lipca 1981 roku obudziła się wcześnie rano i przez okno swojego pokoju zobaczyła falujący, rozśpiewany tłum, który gromadził się na The Mall od kilku dni" pisze biograf księżnej Diany Andrew Morton. "Był to początek najbardziej emocjonującego i niespokojnego dnia w jej życiu. Gdy słuchała zebranych pod Pałacem, czuła śmiertelny spokój, zarazem intensywnie wyczekując nadchodzących zdarzeń. Jeszcze dzień wcześniej Diana w towarzystwie zakłopotanych ochroniarzy jeździła na rowerze i śpiewała z radości. Teraz nadeszła chwila, gdy musiała w końcu podporządkować się sztywnemu protokołowi.


Przyszłego męża poznała w grudniu 1979 roku za pośrednictwem swojej starszej siostry Sarah, która była wówczas obiektem uczuć Karola. Diana, jako niezdarna nastolatka, znajdowała się w jej cieniu, ale to właśnie ona zajęła wkrótce miejsce u boku księcia. Wrażliwa, nieśmiała dziewczyna zakochała się w trzynaście lat starszym od siebie następcy brytyjskiego tronu. Wybierając partnerkę, Karol kierował się przed wszystkim rozsądkiem. Diana należała do arystokratycznego rodu, była młoda, ładna i miała łagodne usposobienie. Para zaczęła się spotykać. 6 lutego 19981 na zamku w Windsorze Diana Spencer przyjęła oświadczyny 33 letniego Karola Moutbattena - Windsora. Gdy książę Walii poprosił ją o rękę, w pierwszym momencie pomyślała, że to żart i śmiejąc się, odpowiedziała: "Tak, ok".  Po zaakceptowaniu oświadczyn przez królową Elżbietę, 24 lutego radosną wiadomość ogłoszono światu.


Od samego początku było widać, że Diana pałała do Karola wielką miłością, jemu natomiast z trudem przychodziło okazywanie uczuć. Krótko przed ślubem narzeczeni wzięli udział w wywiadzie telewizyjnym. Na pytanie: "Czy jesteście zakochani?", Diana odpowiedziała: "Oczywiście". A Karol odrzekł: "Tak. Cokolwiek oznacza słowo 'zakochany'". Książę Walii o swoim podejściu do miłości mówił też w jednym z wywiadów prasowych: "Jeśli podejmuję decyzję, z kim chciałbym przeżyć 50 lat, najgorszą rzeczą byłoby pozwolić, aby serce kierowało głową. W zasadzie mąż i żona muszą być dobrymi przyjaciółmi, a miłość, tego jestem pewien, wyrośnie z tej przyjaźni". Może Karol liczył, że jego uczucie rozkwitnie po ceremonii ślubnej?


Dzień ślubu rozpoczął się dla Diany od spotkania z makijażystą i fryzjerem. Później projektanci David i Elizabeth Emanuel pomogli jej założyć suknię ślubną. Spektakularną kreację zdobiło 10 tysięcy pereł i cekinów oraz siedmioipółmetrowy tren. Do katedry św. Pawła, gdzie miała odbyć się ceremonia, Diana jechała szklaną karocą. Czekał tam na nią ubrany w galowy mundur książę Karol i tysiące znamienitych gości. Do ołtarza pannę młodą prowadził schorowany ojciec, hrabia Spencer. Gdy Diana i Karol ślubowali sobie "miłość, wierność i uczciwość małżeńską", wzruszającą scenę śledziło w telewizji 750 milionów osób! "Patrząc na Karola zza welonu, uważałam się za najszczęśliwszą kobietę na świecie. Moje serce było pełne najcudowniejszych nadziei.", wspominała później Diana. Młoda para odjechała z katedry zaprzężoną w sześć koni. Aby zobaczyć królewski ślub, z całego świata przyjechało do Londynu 650 tysięcy ludzi. 29 lipca w Wielkiej Brytanii ogłoszono nawet dniem wolnym od pracy.  Ku radości zgromadzonych ludzi, nowożeńcy pokazali się jeszcze na balkonie Pałacu Buckingham. Kiedy doszło do słynnego pocałunku, ekscytacja tłumu sięgnęła zenitu. Młoda para została też zasypana dowodami uwielbienia: wśród czterech tysięcy podarunków znalazła się m.in. olśniewająca biżuteria z szafirami od następcy trony Arabii Saudyjskiej i praktyczny dywan od władz Nowej Zelandii. 


Wkrótce po ślubie Diana i Karol odlecieli do Gibraltaru, gdzie czekał na nich jacht królowej "Britannia". Przez dwanaście dni żeglowali po Morzu Śródziemnym. Atmosfera na jachcie, jak opisuje Andrew Morton, nie przypominała małżeńskiej sielanki. "Karol zabrał ze sobą książki filozoficzne i sprzęt wędkarski, jakby zapominając, że nie jest już starzejącym się kawalerem, a Diana, jednocześnie szczęśliwa i przerażona, wtedy zaczęła kompensować sobie stres potajemnymi wyprawami do lodówki". Gdy z notatnika Karola wypadły fotografie Camilli Parker Bowles, Diana zalała się łzami. Zaczęła zdawać sobie sprawę, kim naprawdę w życiu Karola jest tajemnicza kobieta. Choć jej ślub został ogłoszony ślubem stulecia, czuła, że bajka, w której bierze udział powoli dobiega końca...


Show 2011

27 sierpnia 2013

Tydzień z księżną Dianą - dzień II



Lady Diana opiera swą głowę na ramieniu brytyjskiego następcy tronu. Na serdecznym palcu lewej dłoni jaśnieje pierścionek wysadzany drogimi kamieniami. Uśmiechają się do kamer jakby trochę zawstydzeni. Nic dziwnego - oto właśnie w lutym 1981 roku Pałac Buckingham wydał oficjalne oświadczenie o ich zaręczynach. Można powiedzieć, że była to prawdziwa sensacja. Ale chociaż o małżeństwie mówiło się od niedawna, a osoba narzeczonej nie była ogólnie znana, wszyscy przyjęli oświadczenie dworu ufnie i z zadowoleniem.


- Jest młodsza od Karola o 13 lat i taka ładna, nic dziwnego, że zawróciła księciu w głowie - tak tłumaczyły sobie prasa i opinia publiczna pośpiech następcy tronu i jego matki. Tym bardziej, że Diana, pytana o to, czy się kochają, odpowiadała ze szczerą prostotą: - Ależ oczywiście! A Karol? No cóż... Zaręczyny z młodziutką Dianą oznaczały dla niego definitywny koniec kontaktów z jego młodzieńczą miłością Camillą Parker Bowles, a wiadomo nie od dziś, że uniesienia młodości są najsilniejsze, ich pamięć trwa często przez całe życie... Ale czegóż nie robi się dla królestwa? Karol, powodowany racją stanu, postanowił się ożenić. Wybór padł na Dianę. Dziś wiemy o tym. 


Wówczas wszystko wyglądało inaczej. Nawet Diana nie zdawała sobie sprawy z całej intrygi., z całej tej misternej gry... Być może Karol uważał, że wyświadcza Dianie niemałą przysługę. Chociaż ród Spencerów, z którego wywodziła się jego żona, spokrewniony był z królem Karolem II, a od XVI wieku zaliczał się do bogatych posiadaczy ziemskich, to czasy swej świetności miał już za sobą. Czyż związek z Karolem nie był dla rodziny Spencerów wyróżnieniem? Rzeczywiście był.Lepszej partii dla swej córki Lord Spencer nie mógł sobie wymarzyć. Oddał więc rękę Diany z wielką radością. A że początkowo Karol interesował się  nie Dianą, ale jej starszą siostrą? Cóż z tego? Jak się jednak miało okazać, to co było dobre dla rodu, dla Diany już nie. Zaręczała się z księciem Karolem nie dla tytułów, nie dla pieniędzy i sławy. Zaręczała się, bo kochała i wierzyła, że jest kochana. Gdyby wiedziała, że tak nie jest,  być może całe jej życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Ci, którzy wówczas zataili przed nią całą prawdę, uczynili jej wielką, niewybaczalną krzywdę.

 ŻnG 1997

26 sierpnia 2013

Kate, William i George na zakupach



Popsugar

Bardzo miłym przerywnikiem w "Tygodniu z Księżną Dianą" są nowe zdjęcia Kate, pierwsze od czasu narodzin księcia George'a! Księżna była widziana w supermarkecie "Waitrose" na wyspie Anglesey, gdzie jest już z synkiem i mężem od prawie dwóch tygodni. Na zdjęciach widzimy Kate z pełnym koszykiem, która idzie w stronę samochodu, gdzie czekali na nią jej chłopcy - William i George.Księżna była w spiętych, rozjaśnionych włosach, w bluzce w paski marki Jeager, dżinsach i butach Sebago Bala, które widzieliśmy podczas jej podróży do Kanady. Wydaje mi się też, że Kate jest bez makijażu. Uwielbiam taki casualowy styl - jej prawdziwy i własny. Cieszę się też, że jest podobny do mojego :)Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.
 
Popsugar

Tydzień z księżną Dianą - dzień I

Zbliża się 16 rocznica śmierci księżnej Diany.  Zapraszam Was na cykl notek poświęconych jej życiu - mimo, że jest to blog o jej synowej :)

Dzieciństwo


Urodziła się 1 lipca 1961 roku w Sandringham. Była trzecią córką w rodzinie lorda Spencera i jego żony Frances. Przyjaciele rodziny wspominają, że jako mała dziewczynka, Diana chowana była "pod kloszem", z dala od problemów i kłótni wybuchających raz po raz w nieudanym związku rodziców.  - Z wielkim oddaniem, pełna zapamiętania bawiła się swoimi zabawkami. Uwielbiała przeglądać się w lustrze, ubierać w swoje liczne sukienki. Pewnego razu widziałam, jak, podśpiewując coś wesoło, podrygiwała radośnie raz na jednej raz na drugiej nodze i biegała po alejkach ogrodowych wokół domu. Była pełna radości życia niczym źrebaczek hasający na łące - opowiadała kiedyś ciocia dzieci Spencerów.


I nagle, jednej nocy, ten szczęśliwy wypełniony kolorami tęczy beztroski świat dziecka rozsypuje się w gruzy. Do świadomości małej Diany dociera przekazana ustami ojca okrutna i bolesna wiadomość, że odeszła od niej  i od jej rodzeństwa ich ukochana mama. Odchodząc do innego mężczyzny, fabrykanta Petera Shand Kydda, wyrzekła się jednocześnie swych własnych dzieci: trzech córeczek i małego, zaledwie trzyletniego synka Charlesa. Osieroconej gromadce pozostał tylko ojciec, ale że był on człowiekiem, który nie bardzo rozumiał potrzeby emocjonalne swoich dzieci i nie zawsze potrafił im sprostać, chowały się one - a wśród nich Diana - w poczuciu krzywdy i osamotnienia. 


Pogłębiło się to wraz z ponownym ożenkiem ojca, lorda Spencera. Na jego ślubie i weselu z lady Raine, córką słynnej angielskiej powieściopisarki Barbary Cartland nie pojawiła się ani Dianam ani żadna z jej sióstr, Sarah czy Jane. I chociaż nowa żona lorda Spencera podejmowała próby nawiązania kontaktu z Dianą, okazywała jej dużo ciepła, ta odrzucała wszystkie gesty macochy, co nie pozwalało im zbliżyć się do siebie. Dopiero krótko przed swą tragiczną śmiercią, Diana zmieniła stosunek do przybranej matki. W tym samym czasie kontakty Diany z rodzoną matką, chociaż nigdy nie były szczególnie bliskie, uległy dalszemu zdecydowanemu ochłodzeniu.


Jako dziewięcioletnią dziewczynkę posłano ją do internatu w Norfolk. Szkołę kończyła w Londynie. - Nie była wybitna uczennicą, ale bardzo przyjacielską, uwielbianą szczególnie przez najmłodszych - wspominała kiedyś dyrektorka Ruth Rudge. Potem po krótkim pobycie w Szwajcarii wróciła do Londynu. W mieszkaniu, kupionym jej przez ojca, mieszkała wraz z trzema przyjaciółkami, pracując jako sprzątaczka, później co wspominała wyjątkowo miło, jako przedszkolanka. Była taka młodziutka, niewinna,  że gdy wpadła w oku księciu Karolowi, ten ochrzcił ją mianem "mała Spencerówna", bo choć nie miała jeszcze 19 lat, wyglądała jeszcze młodziej. Aż nadszedł w jej życiu wielki dzień. W lecie 1980 roku królowa zaprosiła ją z Karolem do spędzenia wspólnie weekendu w szkockim pałacu Balmoral. Kopciuszek wstąpił na salony...


ŻnG 1997

19 sierpnia 2013

Oficjalne zdjęcia Kate, Williama i George'a!


Pierwsze oficjalne zdjęcia George'a z rodzicami zostały opublikowane dzisiaj w nocy.
Kate i William zdecydowali złamać tradycję i nie zatrudniać oficjalnego fotografa. Wg informatora "Mail on Sunday" para powiedziała: "zdjęcia są naturalne i lepiej oddają rodzinnego ducha, znacznie bardziej kameralne niż jakiekolwiek wykonane przez fotografa rodzinnego. "
 Zdjęcia wykonał tata Kate na początku sierpnia w ogrodzie przy domu w Bucklebury w hrabstwie Berkshire. 

 
 Na jednym ze zdjęć rodzicom i ich synkowi towarzyszą  ich cocker spaniel Lupo i Tilly - golden retriever państwa Middleton.



Kate ma na sobie fuksjową sukienkę marki Seraphine.  Natomiast George, śpiący na rękach Mamy jest otulony w ten sam kocyk, w którym 23 lipca rodzice pokazali go światu.




Zdjęcia są w dzisiejszych brytyjskich gazetach. Zostały one przesłane wczoraj po południu do brytyjskich wydawców gazet, więc wcześniej niż inni widzieli je już niektórzy dziennikarze. W sieci miały pojawić się dopiero po północy (czyli po 1:00 naszego czasu), jednak w jakiś sposób dostały się do Internetu już wczoraj wieczorem. 


Najczęściej obok zdjęć są cytaty Williama z wywiadu, który wczoraj wyemitowano w telewizji CNN, np. powyżej "nasz mały urwis" : )  Wywiad możecie zobaczyć w języku polskim tutaj lub tutaj, a materiał o tym z wczorajszych "Faktów" tutaj.


Zdjęcia nie są zaskakujące, ale naprawdę urocze: naturalne, zwyczajne, prawdziwe, przedstawiające normalną, szczęśliwą rodzinę. Po raz kolejny pomysł Kate i Williama okazał się trafny : )

Miłego dnia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...