niedziela, 25 maja 2014

Książę vs książę

Popsugar

23 - letni William i 21 - letni Harry, czyli grzeczny i niegrzeczny książę. Pierwszy kończy szkołę z wyróżnieniem, unika skandali i przygotowuje się do roli następcy tronu. Drugi baluje, pali trawkę i pakuje się w coraz to nowe kłopoty.

Dwóch małych chłopców w garniturkach. Mają smutne, poważne twarze, ale nie płaczą. To obraz sprzed ośmiu lat z pogrzebu ich matki, księżnej Diany, która zginęła w wypadku samochodowym w paryskim tunelu. Tego dnia, w sierpniu 1997 roku, skończyło się ich dzieciństwo. Potem nic już nie było takie jak kiedyś.


Przed brytyjskim następcą tronu księciem Karolem stanęło poważne wyzwanie. Wychować synów, z którymi nigdy nie miał dobrego kontaktu. Dotychczas to z Dianą spędzali większość czasu. Zwłaszcza w okresie separacji, a potem rozwodu rodziców. Brytyjskie media, znane z brutalności w śledzeniu najdrobniejszych szczegółów prywatnego życia rodziny królewskiej, tym razem odpuściły. Uszanowały prośbę Karola, aby nie ingerować w życie Williama i Harry'ego aż do czasu osiągnięcia przez nich pełnoletności. Chłopcy dorastali więc we względnym spokoju. Wiedli normalne życie nastolatków, oczywiście na tyle normalne, na ile może być życie wnuków królowej Anglii.


Chodzili do szkoły, spotykali się z babcią na cotygodniowej herbacie i jeździli z ojcem na narty, tyle wiadomo z oficjalnych oświadczeń pałacu. Tymczasem prasa pełna była plotek na temat ich zmarłej matki, jej kochanków, zdrad, załamań nerwowych, bulimii i wszelkich sekretów, o jakich "życzliwi" byli skłonni donieść mediom. Do tego ojciec mimo rodzinnej tragedii nie zamierzał zakończyć romansu z Camillą Parker Bowles. A ta z czasem zaczęła towarzyszyć Karolowi jako oficjalna przyjaciółka. Nigdy się nie dowiemy, jaki wpływ te wydarzenia wywarły na psychikę chłopców. Na ten temat ze strony pałacu nie padło ani jedno słowo.


William i Harry niepostrzeżenie z chłopców stali się młodymi mężczyznami. Opinia publiczna błyskawicznie pokochała Williama za jego podobieństwo do matki. Na młodszego o dwa lata Harry'ego nikt nie zwracał uwagi. To Will stał się idolem nastolatek na całym świecie. Magazyn "People" ogłosił go najprzystojniejszym kawalerem. Nic dziwnego: wysoki (188 cm), przystojny, uśmiechnięty. Nawet Britney Spears w wywiadach opowiadała, że nocami marzy o angielskim księciu i wysyła mu miłosne maile. Gdy z okazji 21. urodzin William udzielił wywiadu, magazyn "Hello" zanotował rekordową sprzedaż. Jeszcze nigdy członek brytyjskiej rodziny królewskiej nie wypowiadał się z taką szczerością i swobodą. "Mój ojciec uważa, że jestem najbardziej leniwym człowiekiem na świecie. Bardzo się myli, codziennie mam zajęcia od 9 rano i na wszystkie chodzę" - żartował.


 Podczas sesji zdjęciowej na plaży w St. Andrews pozował boso, grał w piłkę. "Pokazał, jak bardzo rodzina królewska chce zmienić swoje zachowanie w stosunku do mediów i całego narodu. Młode pokolenie ściera kurz z monarchii. William odziedziczył po matce najlepsze cechy, ma jej otwartość i klasę" - komentowali zachwyceni dziennikarze. W wywiadzie William jawił się jako supersympatyczny, skromny, odpowiedzialny, młody człowiek. Wszyscy mogli przeczytać, że jest leworęczny oraz kibicuje drużynie Aston Villa i angielskiej reprezentacji narodowej. Uwielbia piłkę nożną, nienawidzi krykieta. Jego osobisty majątek to 27,9 milionów euro. Odziedziczył go po matce i prababci Królowej Matce. Nie życzy sobie, aby w rozmowie tytułować go jego królewską wysokością, codziennie dostaje sto listów od wielbicielek, a ojciec nadal nie pozwala mu jeździć na motorze. Książę pokazał także swój pokój w studenckim akademiku, a cały świat obiegły zdjęcia Williama gotującego, siedzącego przy komputerze czy spacerującego po alejkach uniwersytetu St. Andrews. (Krótko potem wraz z trójką przyjaciół wynajęli mieszkanie w pobliżu). Profesorów i kolegów prosił, aby traktowali go normalnie. I zapewniał, że żyje tak jak wszyscy studenci, choć na co dzień towarzyszyło mu czterech dyskretnych funkcjonariuszy Scotland Yardu.


Harry dorastał w cieniu starszego brata. Nie był tak błyskotliwy ani sympatyczny jak William. Opinia publiczna długo się nim nie interesowała, no może poza chwilą "sławy", gdy w prasie zaczęły pojawiać się insynuacje, że nie jest synem Karola. "Bo wcale niepodobny, a Diana miała przecież romans z kapitanem Jamesem Hewittem, który ma tak samo rude włosy jak Harry". Nikt nie robił z nim wywiadów, nie zabiegał o sesje zdjęciowe. Do czasu... 


Nagle Harry stał się bohaterem skandalów z pierwszych stron gazet. Po raz pierwszy, gdy miał 18 lat. Zdał swoje coroczne egzaminy w Eton i przyjechał do posiadłości Highgrove, aby odreagować stresy. Ojciec doszedł do wniosku, że jego młodszy syn jest już na tyle dorosły, że można go tam zostawiać samego. Harry większość wieczorów spędzał w pobliskim pubie, gdzie regularnie się upijał. Organizował też huczne imprezy dla paczki kumpli. Był tam nie tylko alkohol, ale także marihuana, którą Harry sam kupował u lokalnego dilera. Prasa oczywiście o wszystkim uprzejmie doniosła. Pałac nawet nie próbował zaprzeczać. Błyskawicznie wydał oficjalne oświadczenie: "Sprawa jest bardzo poważna, ale została już rozwiązana w rodzinie. Jest zamknięta". Nic bardziej mylnego.

Książę Karol nie docenił potencjału brytyjskich brukowców. Następnego dnia o Harrym Trawce (Harry PotHead), bo taki przydomek nadano młodszemu księciu, trąbiła cała Anglia. Okazało się, że Harry już jako 11 - latek palił papierosy, upijał się i wymiotował na prywatnych przyjęciach, a podczas imprezy z okazji 50. urodzin ojca rozebrał się do rosołu. Po kliku piwach staje się niekulturalny, właściciela francuskiej restauracji, który zwrócił mu uwagę , że zachowuje się zbyt głośno, nazwał "pieprzonym żabojadem". Do tego podczas wakacji w Hiszpanii balował do rana w klubach w Marbelli z nieodłącznym papierosem w jednej i drinkiem w drugiej dłoni. A poza tym...  pluje na ulicy. Tak zmasowany atak spowodował, że książę Karol dla przykładu postanowił ukarać syna. Publicznie ogłosił, że zawozi go do ośrodka odwykowego dla narkomanów w południowym Londynie, aby "syn na własne oczy zobaczył, co nałóg robi z ludźmi". Jak zapowiedział,  tak zrobił. Harry przez jakiś czas chodził skruszony, prasa tłumaczyła, że jego wybryki to po prostu chęć zwrócenia na siebie uwagi. Że czuje się niekochany, tęskni za matką, ojciec go nie rozumie, a starszy brat jest zbyt zajęty studiami, aby pomóc mu uporać się z problemami nastolatka.


Sprawa przycichła. Tylko czasem w mediach pojawiały się zdjęcia Harry'ego w otoczeniu rozchichotanych blondynek. Nic sensacyjnego, jakieś pocałunki, wygłupy. Kilka miesięcy później pełnoletni już Harry wybrał się do luksusowego nocnego klubu Pangea w Londynie. Gdy opuszczał go lekko wstawiony o trzeciej nad ranem, paparazzi próbował zrobić mu zdjęcie. Harry rzucił się na niego i pewnie dotkliwie by go pobił, gdyby nie to, że odciągnęli go ochroniarze. Na nieszczęście pałacu aparat fotograficzny pozostał nieuszkodzony. Następnego dnia na pierwszych stromach brukowców pojawiły się wielkie zdjęcia, na których czerwony z wściekłości książę szarpie fotografa. Znowu skandal. Do niego doszły kolejne, bo w Australii Harry też zaszalał. Tym razem nie zauważył fotografów, którzy uwiecznili, jak bawi się z kolegami, oczywiście z nieodłącznym papierosem i piwem w dłoni. Reputacji nie poprawiło mu także to, że w szkole był dobry jedynie ze sportu. Z pozostałymi przedmiotami radził sobie słabo. Po egzaminach kończących jego edukację w Eton pojawiły się podejrzenia, że wyniki jego testów zostały sfałszowane, by mógł skończyć szkołę.


Ojciec był przerażony niekończącymi się wybrykami młodszego syna. Tymczasem poddani polubili takiego Harry'ego. "Jest normalny, robi to, co każdy nastolatek w jego wieku. Nie sadzi się, nie nadyma. Taki po prostu jest" - twierdzili z sympatią. I znowu do czasu...

Harry ponownie wszystkim podpadł, bo na bal przebierańców przyszedł w niemiecki mundurze ze swastyką na ramieniu. Nawet najwięksi fani młodego księcia  uznali to za przesadę, zwłaszcza, że zbliżała się rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tym razem w mediach Harry tłumaczył się sam. Przepraszał za swój wygłup, mówił, że nie zdawał sobie sprawy, iż może to urazić czyjeś uczucia.


"Tylko wojsko może go uratować"  - doszedł do wniosku książę Karol. Ostra dyscyplina przytemperuje charakter. Harry nawet nie próbował dyskutować z ojcem, zwłaszcza, że spodobał mu się ten pomysł. Teraz przygotowuje się do odbycia służby wojskowej w królewskiej brytyjskiej armii i na razie nie sprawia kłopotów. Wcześniej jednak zdążył znaleźć sobie dziewczynę, atrakcyjną wesołą blondynkę Chelsy Davy. Sprawa wygląda poważnie, bo Harry przedstawił ją już ojcu. Kilka razy spędzali wspólne weekendy w rodowej posiadłości Highgrove. Na razie jednak książę przebywa na szkoleniu w jednostce, więc widują się rzadziej. Brukowce za to systematycznie relacjonują każdy szalony wieczór, który Chelsy spędza w nocnych klubach. Oczywiście z komentarzem, że bardzo pasują do siebie z Harrym, bo on też lubi zaszaleć.


Tymczasem jego starszy brat z wyróżnieniem ukończył studia na Uniwersytecie St. Andrews. Nigdy wcześniej żaden członek brytyjskiej rodziny królewskiej nie miał tak dobrych stopni, podkreślają zgodnie wszystkie gazety. Brytyjska prasa donosi też, że William znalazł już nawet idealną kandydatkę na żonę. Od dwóch lat spotyka się z koleżanką ze studiów, Kate Middleton. Kate jest o rok od niego młodszą elegancką i dystyngowaną brunetką. "Jest bardzo ładna i ma klasę" - podkreślają z aprobatą dziennikarze. Związek zaaprobował także książę Karol. Zresztą stosunki Williama z ojcem i jego nową żoną, księżną Kornwalii Camillą Parker Bowles, też układają się doskonale. Oboje pojawili się na wręczeniu dyplomów. Mimo przeziębienia przyszła tam nawet sama brytyjska Królowa Elżbieta. Chciała osobiście pogratulować wnukowi. Po raz pierwszy w historii uczyniła taki zaszczyt, nigdy wcześniej nie była na tego typu uroczystości, nawet gdy jej własne dzieci kończyły studia. To znak, że widzi w Williamie swojego następcę, orzekły media. William w oczach Brytyjczyków już od dawna jest oczywistym kandydatem na przyszłego króla Anglii. W sondażach większość to jego, a nie księcia Karola widzi na tronie. Jest gwiazdą nie tylko europejskiej arystokracji, ale i popkultury. Na początku sierpnia w muzeum figur woskowych w Londynie stanie jego podobizna. "Do tej pory najpopularniejszą męską gwiazdą był Robbie Williams, ale spodziewamy się, że książę William go pokona"  - przewiduje rzeczniczka muzeum.

Książę skrupulatnie przygotowuje się do przyszłych obowiązków. Już ogłosił, że po studiach zamierza spróbować sił w biznesie jako finansista. Jest pierwszym członkiem rodziny królewskiej, który będzie pracował w City. Będzie też się uczył zarządzania królewskimi posiadłościami. Zaczął także reprezentować brytyjską monarchię za granicą. Jego pierwszą oficjalną podróż do Nowej Zelandii przerwały zamachy w Londynie. Książę wrócił do kraju, aby złożyć kondolencje rodzinom ofiar.


Jak się skończy bajka o dwóch książętach? Dobry i grzeczny William zasiądzie na tronie i zostanie najprzystojniejszym i najpopularniejszym władcą w historii Anglii. Od czasu do czasu zły i niegrzeczny Harry będzie mu sprawiał kłopoty. Ale mądry król William na pewno znajdzie na to radę.


Twój Styl,  wrzesień 2005, nr 182 
Czy spodobał Ci się ten artykuł?

9 komentarzy:

  1. Wow, świetny artykuł! Przeczytałam go jednym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Więcej takich

    OdpowiedzUsuń
  3. Artykuł jest całkiem rzetelnie napisany i nadal niewiele stracił na aktualności.Ciekawe czy rzeczywiście ta "bajka" będzie miała takie zakończenie...?

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo bym chciała,żeby ta bajka miała takie zakończenie,nie wysyłam listów miłosnych do księcia bo ma żone,ale jestem wielbicielką Jego charakteru,sposobu bycia no i wyglądu:) podoba mi się jako mężczyzna,tak zdecydowanie to jest "materiał"na króla:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo aktualny artykuł, nawet dziś. Widać, że ktoś przyłożył się do jego napisania, bo normalnie w gazetach roi się od błędów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś William był przystojniejszy, teraz zdecydowanie numerem 1 jak dla mnie jest Harry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. William jak był młodszy był po prostu piękny. Teraz tez jest niczego sobie ale jako młodziutki chłopak był bardzo ładny, nie dziwię się że Kate się w nim zakochała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że to właśnie William i Harry najbardziej zmienili oblicze rodziny królewskiej. Na korzyść mimo wybryków Harry'ego. Bardzo dużo przejęli od swojej Matki, nie boją się okazywać uczuć, są sympatyczni i ciepli. William będzie wspaniałym królem!

    alessandra
    http://studia-parla-ama.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. od lat śledze losy książąt i nie przypuszczałam że tak to wygląda,że może być aż taka różnica choć obaj robią wrażenie sympatycznych.Gdyby książe William-nie ukrywam podoba mi się,nie miał żony to też pisałabym do niego emaile:)mam nadzieje,że kiedyś ta różnica między książętami się wyrówna-ta sama krew przecież:)

    OdpowiedzUsuń