piątek, 22 listopada 2013

Wyniki konkursu!

ksieznakate.blogspot.com

Moje Drogie!
Książki znalazły już swoich właścicieli! Jeśli Twoja praca znajduje się poniżej, to znaczy, że to właśnie do Ciebie trafi pierwsza polska biografia księżnej Kate!


Marlen

Do dnia spędzonego razem z Kate przygotowywałabym się około miesiąc wcześniej, ponieważ chciałabym aby to spotkanie było wyjątkowe dla nas obydwu.

Najpierw zarezerwowałabym dla nas relaks w SPA, popytałabym się o godziny otwarcia lokalnych atrakcji, a dzień wcześniej upiekłabym moją specjalność, czyli kopiec kreta.

Byłby to piękny, słoneczny lipcowy dzień. Nasze spotkanie zaczęłabym od przedstawienia się oraz opowiedzenia trochę o sobie, ale nie za dużo (miałybyśmy przecież na to cały dzień;)). Zabrałabym Kate do mojego rodzinnego domu, który znajduję się na wsi i w którym mieszkają moi rodzice, dziadkowie i psiaki. Zjadłybyśmy wspólnie śniadanie na dworze. Potem zabrałabym Kate na spacer do naszego pięknego lasu, w którym jest pełno wąwozów, różnej roślinności, a może jakbyśmy miały szczęście to zobaczyłybyśmy jakiegoś zająca lub sarnę. Słuchałybyśmy śpiewu ptaków i wymieniały spostrzeżenia na temat otaczającej nas natury. Po spacerze zaprosiłabym Kate na specjalnie upieczony na ta okazję kopiec kreta i herbatkę. Po deserze chciałabym pokazać Jej nasz piękny Sandomierz, który jest niedaleko mojej wsi. W Sandomierzu chciałabym pokazać Księżnej podziemia, które są niezwykle piękne i interesujące. Poszłybyśmy na bramę Opatowską i podziwiały panoramę tego uroczego miasteczka. Przeszłybyśmy się Wąwozem Św. Jadwigi, którym doszłybyśmy do pięknie wyremontowanej zatoczki Wisły. Tam zabrałabym Kate na rejs statkiem na drugą stronę Sandomierza oraz zrobiłabym jej mnóstwo zdjęć, które potem bym jej wysłała pięknie oprawione. Po rejsie zabrałabym ją na obiad do jednej z lokalnych restauracji na Starym Mieście. Po posiłku poszłabym z Nią na Błonie, na których był papież. Opowiedziałabym jej wiele o tym wspaniałym człowieku i podarowała o Nim książkę na pamiątkę. Po drodze pokazałabym jej Collegium Gostomianum, jako najlepsze i najładniejsze liceum jakie kiedykolwiek widziałam. Opowiedziałabym jej o filmie, który jest kręcony w Sandomierzu oraz pokazała urok tego miasta spacerując między odnowionymi armatami, klombami kwiatów i zabytkami. Na koniec zwiedzania Sandomierza zabrałabym Ją do Parku Piszczele, by razem pochodzić po parku linowym. Natomiast na koniec naszego aktywnego spotkania zabrałabym Ją na relaks w SPA. Potem byłby czas na kolację i pożegnanie się. Poprosiłabym Ją o pamiątkowe zdjęcie i serdecznie pożegnała.

To byłaby wspaniały i na pewno niezapomniany dzień.

 Carmen

Mam wiele pomysłów na spędzenie tego dnia, ale jednak mimo wszystko jedna wizja jest znacznie wyraźniejsza. Ślub i wesele. Spędzenie dnia z Kate byłoby czymś niesamowitym, ale jej obecność w tak ważnym dla mnie dniu, byłaby czymś nie do opisania. Zwłaszcza jako świadkowa!

Wyobrażam sobie siebie w długiej, prostej i jednocześnie zwiewnej sukni, oraz Kate w jakiejś gustownej i eleganckiej kreacji prosto z Mediolanu. Oczywiście jeśli byłaby możliwość bardzo bym chciała, by towarzyszył jej William. Ale gdyby miała być tylko ona, też skakałabym aż do samego sufitu ;-)

Najpierw do południa odebrałabym ją z lotniska, po czym spędziłybyśmy sporo czasu na rozmowie w cztery oczy. Bez szaleństw. Zaciszne miejsce w domu, pyszna kawa i delikatna muzyka w tle. Oczywiście idealne byłoby wino, ale w dniu własnego ślubu nie wypada się upijać jeszcze przed powiedzeniem ‘tak’ ;-)

Następnie widzę, jak pomaga mi się przebrać, cały czas mówiąc jakieś mało ważne rzeczy, które wywołują raz po raz salwy śmiechu – dokładnie tak, jak robią to dobrzy znajomi. Podaje podwiązkę, zakłada srebrną bransoletkę…

Nieco później przychodzi po mnie przyszły mąż, a wraz z nim William, który wręcza Kate piękny bukiet. Wychodzimy, a para królewska tuż za nami. Ludzie klaszczą, orkiestra gra coś wesołego, a my idziemy do samochodu.

A później? Później czas na ślub. Zasiadamy na specjalnie przygotowanych krzesłach i zaczyna się msza. Ksiądz płynnie przechodzi z jednej części mszy do kolejnej i nagle William podaje nam obrączki. Puszcza do mnie oczko w geście rozweselającym. Odpowiadam uśmiechem i podaje dłonie mężowi.

Tuż po pierwszym małżeńskim pocałunku siadamy jeszcze na chwilę, by kilka minut później opuścić kościół w akompaniamencie „Ave Maria”. Powoli kroczymy po czerwonym dywanie, a tuż za nami Kate i William. A później życzenia i przejazd na salę. Znów wsiadamy do samochodu, ale tym razem szczęśliwsi. Ja z mężem cieszymy się z przypieczętowania naszej miłości, a śmiech pary królewskiej nam wtóruje.

Na sali zasiadamy na swoich miejscach i nie mogę się nagadać z Kate. Miałabym jej tyle do powiedzenia. Pierwsze wrażenia, zasłyszane ploteczki, czy choćby typowo babska sprawa, jaką jest komentowanie strojów innych kobiet. Wszystko idzie tak jak trzeba. Mam wspaniałe wesele. Goście dopisali, pogoda jest słoneczna, wszystko wypaliło i mam obok siebie tę sympatyczną Kate. Czego chcieć więcej?

No a po obiedzie wyobrażam sobie pierwszy taniec do pięknego walca i później wirujące kreacje, od których może zakręcić się w głowie. Wszystko trwa do sesji fotograficznej, na którą jedziemy wraz ze świadkami. Robimy sobie przeróżne zdjęcia i przyjmujemy przeróżne pozy. Jednak mimo wszystko nacykałabym sobie dodatkowo mnóstwo zdjęć tylko z Kate. W swojej zwiewnej sukni czułabym się przy niej jak prawdziwa księżniczka. Miałabym tę namiastkę wielkiego świata, który potrafi zawrócić w głowie. Wyobrażam sobie jak fotograf prosi nas o przyjęcie kilku głupich min, które wykonujemy naprawdę ochoczo. W końcu Kate byłaby sama, bez prasy. Mogłybyśmy pozwolić sobie na naprawdę sporo swobody.

Po skończonej sesji wrócilibyśmy do gości, z którymi spędzilibyśmy naprawdę dużo czasu. Ale ponieważ Kate i William musieliby wracać, ulotniłabym się ze swoim mężem na chwilę z wesela i pojechalibyśmy ich odwieźć na lotnisko. Oczywiście pożegnanie byłoby najgorsze, dlatego na pewno trwałoby bardzo długo. Na koniec wręczyłabym Kate kilka zdjęć na szybko wywołanych przez fotografa. Na pewno wśród nich znalazłoby się jakieś wspólne, ale większość miałaby charakter bardzo sentymentalny, czyli przedstawiałyby głupie miny czy coś w tym stylu. Wszystko po to, by przy każdorazowym zerknięciu, wywołać na jej ustach naprawdę szczery uśmiech.

Poczekałabym na płycie lotniska, aż samolot nie wzbiłby się w powietrze, po czym wróciłabym z mężem do bawiących się gości.

Dokładnie tak wyobrażam sobie ten dzień. Oczywiście najważniejsza byłaby Kate, ale nie wyobrażam sobie, by była na weselu sama. Tak się nie godzi ;-)

Gdyby to niewinne marzenie mogło się spełnić, byłabym naprawdę przeszczęśliwa. Ten szczególny dla mnie dzień, byłby jeszcze bardziej szczególny. Oczywiście to tylko marzenie, ale za to jakie przyjemne ;-)

 fotografka90

 Zobaczyłam ją siedzącą na ławce w parku, czytała książkę, a w ślicznym wózeczku obok spało jej dzieciątko. Podeszłam powoli, niepewnie, ale z uśmiechem i zajęłam miejsce obok odruchowo zadając pytanie: Czy mogę się przysiąść? W moją stronę natychmiast ruszyło dwóch ubranych na czarno dobrze zbudowanych, wysokich mężczyzn. Usłyszałam: STOP! To słowo padło z jej ust… Uśmiechnęła się do mnie, zamknęła książkę i zapytała: Czy chciałabyś spędzić ze mną dzień? Tak, to była ONA. Kate. Będąc w ogromnym szoku, nieśmiało odpowiedziałam: Oczywiście! Po czym usłyszałam kolejne pytanie: A jak chciałabyś go spędzić?

Ciężko w tak krótkim czasie obmyślić dzień z kimś tak ważnym. Chciałam po prostu poznać ją bliżej, zobaczyć jak wygląda jej codzienne życie więc zaproponowałam abyśmy udały się do pobliskiej kawiarni na kawę i ciastko, a potem żeby pokazała mi jak żyje, na tyle ile jest to możliwe.…
Usiadłyśmy na zewnątrz przy małym stoliczku, zegarek wskazywał godzinę 12. Mały Georg dalej słodko spał w wózeczku . Kate zaczęła wypytywać mnie o wiek, moje zainteresowania. Poprosiła też żebym opowiedziała jej o sobie co uczyniłam z wielką chęcią. Rozmawiałyśmy tak swobodnie jakbyśmy znały się od lat… Nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę! Kate o 12.40 powiedziała mi, że musi jeszcze zrobić zakupy spożywcze, ale najpierw trzeba odwieźć Georga do niani. Zapytała czy nie chciałabym udać się z nią na małą wycieczkę. Zgodziłam się, w końcu drugi raz taka okazja może się nie powtórzyć. Kate wykonała dwa telefony, jeden bardziej oficjalny, według mnie dzwoniła do królowej. Drugi bardzo ciepły, uroczy - telefon do Williama. Podeszła do jednego z ochroniarzy i powiedziała coś do niego, po czym zaprosiła mnie do auta zaparkowanego nieopodal kawiarni…

Auto podjechało pod dom Kate i Williama. Kate poprosiła żebym chwilkę zaczekała na nią w aucie, było przed 14. Kiedy wróciła ruszyłyśmy na zakupy. Powiedziała, że musi ugotować coś dla mnie. Czy chciałabyś mi pomóc, a przy okazji obejrzeć nasz dom? Zapytała. Po raz kolejny tego dnia nie mogłam uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę… Pokiwałam tylko głową, kiedy dojeżdżaliśmy na parking dużego marketu. Kate była bardzo dokładna, miała ze sobą listę zakupów i dokładnie oglądałą każdy produkt, musiał być idealny. Pytała mnie czy mam na coś ochotę jednak zdałam się na jej wybór, poprosiła też żebym wybrała składniki i zrobiła jej coś polskiego. Obiecałam, że upiekę pyszny deser. Wybrałam wszystkie składniki, które przydatne były do stworzenia szarlotki według przepisu mojej babci.

Dom Kate i Williama był ogromny. Całość urządzona z gustem i smakiem, nie do końca odpowiadała dzisiejszym, nowoczesnym trendom, ale wszystko współgrało ze sobą! Kate zaprowadziła mnie do kuchni. Zakupy już tam były. Zaproponowała, że po obiedzie pokaże mi dom, wybierzemy się na rowerową wycieczkę, a wieczorem będzie miała dla mnie niespodziankę. W międzyczasie obudził się George, niania przyniosła go na chwilę do nas. Słodki bobas. Kate nakarmiła małego i zabrała się za przygotowanie obiadu, a ja za pieczenie szarlotki. Kuchnia była połączona z oranżerią, wyglądało to niesamowicie przyznam, że było bardzo pomysłowe. W kuchni pięknie pachniało. Na obiad była zupa krem z pieczarek i polędwiczki wieprzowe z suszonymi pomidorami z sosem śmietanowymi puree ziemniaczanym. Do tego jadłyśmy przepyszną sałatkę roszponki i pomidorków koktajlowych. Moja szarlotka bardzo smakowała Kate, a ja piłam pyszną herbatę. Kate poprosiła mnie o przepis i kilka wskazówek jak wykonać szarlotkę mojej babci. Opowiedziała mi też o swojej babci, z którą bardzo lubiła gotować.

Kiedy już odpoczęłyśmy na przyjemnej rozmowie po obiedzie Kate pokazała mi dom oraz opowiedziała historię z nim związaną. Spędziłyśmy też dość długą chwilę w pokoju Georga nasłuchując jego gaworzenia i bawiąc się z nim. Rowerowa wycieczka była bardzo udana, tereny wokół są bardzo malownicze. Ogólnie dom zrobił na mnie ogromne wrażenie. Po powrocie z wycieczki rowerowej Kate zaprosiła mnie do swojej garderoby, powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę… Na drzwiach ogromnej szafy wisiała śliczna, pudrowo różowa sukienka. Do kolana. Z dodatkami z cekinów i śliczną kokardką w pasie. Do tego dobrane były śliczne buty w kolorze nude oraz uroczy toczek. Kate poszła się przebrać, zostawiła mnie w towarzystwie swojej stylistki. Razem zrobiłyśmy elegancką ale dziewczęcą fryzurę i delikatny makijaż. Kiedy Kate wróciła ja byłam już gotowa, ona również wyglądała niesamowicie. Pomyślałam wtedy, że czuję się trochę jak Kopciuszek… i ten czar niedługo pryśnie bo było już późne popołudnie, a właściwie wieczór. Kate poprosiła mnie, żebyśmy razem zeszły do sali, która przeznaczona jest do wydawania przyjęć. Tam okazało się, że czeka na nas pani, która pokaże mi razem z nią jak powinna zachowywać się prawdziwa księżna i opowie mi o etykiecie na królewskim dworze.

Na koniec księżna zaprosiła mnie na uroczystą kolację do jednej z jej ulubionych restauracji. Powiedziała, że to był wspaniały dzień i bardzo miło było jej mnie poznać i chciałaby żebym zapamiętała go na długo i wręczyła mi śliczne małe pudełeczko, ale poprosiła żebym otworzyła je w domu. Ja powiedziałam Kate, że spełniła moje marzenie… Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, dzień dobiegał końca była już godzina 21 i nadszedł czas by się pożegnać. Księżna uściskała mnie serdecznie. Wsiadłyśmy z Kate do auta, zmierzałyśmy do mojego hotelu… droga do mojego hotelu była długa, Londyn nocą był cudny… Proszę Pani! Proszę Pani! Ktoś szarpał mnie za ramię. Proszę Pani, pobudka! Pora wysiadać. Ocknęłam się. Złapałam się odruchowo za głowę w poszukiwaniu toczka, była na niej jedynie moja ulubiona czapka. Szkoda, że to był tylko sen… ale chciałabym, żebyśmy ten dzień właśnie tak spędziły!

Izabela

  To był zwykły, deszczowy poranek. Kolejny dzień spędzony u ciociu w Londynie. Jestem tu już cały tydzień, a mam wrażenie, że jeszcze coś dobrego mnie tu czeka. Londyn to piękne miasto. Na swój sposób tajemnicze i romantyczne. Chciałabym tu kiedyś zamieszkać, by móc w wolnych chwilach ,jak ta, siedzieć nad Tamizą, patrzeć na złotobarwny Big Ben i czuć go całą sobą. Jego czar, moc, energię.
            Co by tu dziś ze sobą zrobić? Chyba wszędzie już byłam...ale zaraz, a co z dzielnicą Kensington ?! Może warto ją odwiedzić i zobaczyć, gdzie połowę swojego życia spędziła księżna Diana? Cel na dziś: Pałac Kensington! Ruszam w stronę metra i w dziesięć minut jestem na stacji South Kensington. Cóż za piękne miejsce! Te budynki, biel szeregówek i myśl, że może kiedyś Freddie Mercury stał tu i zakochał się jak ja w tej okolicy. Maszerując między budynkami docieram w końcu ku bramie Parku Kensington. Nie mogę zrozumieć fenomenu, jaki tu zaobserwowałam, a mianowicie przesiadywania przez Brytyjczyków w parkach kiedy tylko mają jakąś wolną chwilę. W Polsce nie ma takiej kultury, a może właściwie źle, bo przecież kontakt z naturą jest niezwykle ważny do osiągnięcia równowagi między człowiekiem, a przyrodą. Wiele dzieci, starszych ludzi, w tle gra orkiestra dęta, zdecydowanie niesamowity widok. Skuszona przepiękną melodią docieram w końcu do stawu, a za nim już widzę ten pałac. Jest kompletnie inny, niż go sobie wyobrażałam. Taki domowy, ciepły, nie ukazujący, że mieszka tu Catherine i William. Podchodząc bliżej nie mogę oderwać oczu od jego zdobień. Ah... móc tak zobaczyć jego prawdziwe oblicze, a nie tylko to dostępne dla turystów. Będąc tam, nie mogłam przegapić okazji i nie wejść do oficjalnego sklepu Pałacu Kensington. Kupiłam oczywiście parę pocztówek z Kate, Williamem, herbatę, którą pija Królowa i wiele innych drobiazgów. Moja rodzina nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak fascynuję się Rodziną Królewską, a w szczególności Kate. Sama nie wiem dlaczego tak jest. Pierwszy raz, kiedy usłyszałam o Catherine Middleton pomyślałam, że jej nie lubię, bo "odbiła" mi Księcia Williama, a on miał być przecież moim mężem! Z biegiem czasu moje nastawienie się zmieniało. Po ogłoszeniu zaręczyn przerodziło się w pewien rodzaj kultu. Apogeum nastąpiło w dniu ślubu. Pamiętam ten dzień jak dziś. Koniec liceum, a ja z akademii pożegnalnej biegłam jak głupia do domu, by tylko zobaczyć ich pierwszy pocałunek na balkonie Pałacu Buckingham! Wracając do sklepu. Zapłaciłam za zakupy i namówiona przez ekspedientkę udałam się do ogrodów. Pogoda się zmieniła, przestało padać, dzięki czemu mogłam w pełni podziwiać czar ogrodu. Podeszłam do ławki, usiadłam na niej i usłyszałam takie oto słowa: "Prawda, że jest piękny? Uwielbiam na niego patrzeć, kiedy nie mam już sił i chcę na chwilę oderwać się od swojego życia". Z grzeczności przytaknęłam i kątem okna patrzę kto te słowa wypowiedział. Zamarłam. Tego na pewno się nie spodziewałam! Długie, brązowe, lekko lokowane włosy, szczery uśmiech i ten pierścionek, którego replikę noszę na palcu! To była ona...Księżna KATE! W momencie wstałam, lekko dygnęłam i przywitałam się z nią. Zaczęła się śmiać, poprosiła, aby traktować ją bez zbędnych dworskich manier i spytała co tu robię. Odpowiedziałam jej, że jestem z Polski, przyjechałam tu na wakacje specjalnie żeby zobaczyć miejsca związane z jej osobą i kupić kilka pamiątek do mojej kolekcji. Nie mogła uwierzyć, że tak wiele rzeczy(gadżetów) mam z nią związanych. W najskrytszych marzeniach nie spodziewałam się, iż kiedyś zobaczę ją na żywo. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, tym bardziej, gdy usłyszałam: "Nie chciałabyś zobaczyć jak mieszkam ?". Odpowiedź była oczywista. Dwa razy nie trzeba było mnie o to pytać. Idąc z Księżną alejką czułam się jak gwiazda kina. Wszyscy na nas patrzyli, a ja musiałam się uszczypnąć, by poczuć ,że to wszystko nie jest snem. Na żywo Kate jest jeszcze ładniejsza. Dość wysoka jak na kobietę, niezwykle szczupła, wysportowana, ma bardzo małe dłonie i szczery uśmiech. Nawet nie myślałam, że jest tak towarzyską i pełną optymizmu kobietą.
Weszłyśmy bocznym wejściem do Pałacu. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to przepych, jaki tam panował .Korytarz był niezwykle wysoki w kolorze wina. Jedyne, co z niego zapamiętałam, to przepiękne obrazy i pozłacane kwiaty umieszczone pod sufitem. Na końcu korytarza znajdowały się drzwi, za którymi jak się później okazało jest salon. Tak, to był ich apartament! Brak słów na opisanie tego, jaki on był. Sama chciałabym tak mieszkać. Wszędzie beż, antyki, a w centralnym punkcie pokoju stał kominek, w którym zawadiacko płonął ogień. Na kominku, w ramkach stały zdjęcia Kate i Williama ze ślubu i chrzcin Georga. Księżna poprosiła, abym usiadła. ( Poczułam, że nie jestem zbyt dobrze ubrana, jak na przebywanie z kimś takim jak ona! Koniecznie, od dziś muszę zmienić styl ubierania, w końcu nie wiadomo kogo jeszcze spotkam). Po chwili wszedł lokaj w smokingu i podął nam herbatę. Nigdy nie widziałam takich filiżanek, jak te, w których piłam napar z Kate. Były nieskazitelnie białe, z małym granatowym szlaczkiem i pozłacanym uszkiem. Nie mogłam się powstrzymać, aby nie spytać jej jak to jest, być księżną. Zawahała się i po chwili powiedziała: "Nie czuje się księżną. Ciągle jestem tą samą osobą, z tą różnicą, że teraz mam nowy etat w postaci bycia mamą. Moje życie owszem przewróciło się do góry nogami, ale wiem, że zawsze mogę polegać na Williamie i nie zostanę z kłopotami sama. Jedyne co mnie przeraża, to chyba popularność, chociaż jak patrzę na Ciebie, to zmieniam zdanie co do "fanów" ". Zaskoczyła mnie tymi słowami. Nie spodziewałam się usłyszeć czegoś takiego z jej ust. Wtem do pokoju wszedł Książę William. Zdawał się być nieco zszokowany na mój widok, ale podszedł, przedstawił się, uścisnął mi dłoń i zniknął prawdopodobnie w gabinecie. Kate ciągle mi się przyglądała, szczególnie z rozbawieniem, gdy się zaczerwieniłam na widok jej męża. Nagle wstała, podeszła do sekretarzyka i wyciągnęła z niego jakieś zdjęcie. Coś na nim napisała i wręczyła mi je. Była to fotografia z chrzcin Georga, a na odwrocie dedykacja      "Na pamiątkę spotkania- Catherine". Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Kate spytała, czy nie zechciałabym potowarzyszyć jej w zakupach. Od razu się zgodziłam! W niecałe dwadzieścia minut znalazłyśmy się w "Zarze". Kate szukała prezentów dla przyjaciół na gwiazdkę. Swoją drogą jest niezwykle poukładana, skoro już w listopadzie kupuje świąteczne podarki. Pomogłam wybrać jej dwa talerze z motywem ptaków. Wydały mi się ładne i idealnie nadające się do obdarowania kogoś nimi. Po zakupami zatrzymałyśmy się w "Starbucks" na cappuccino. Catherine opowiadała mi o swoim synku, jak bardzo się o niego teraz boi, gdyż został z nianią, o działalności dobroczynnej i wspomniała nieco o Williamie. Około godziny osiemnastej zadzwonił do niej telefon, po którym oznajmiła, iż musi już wracać. Uściskała mnie na pożegnanie, życzyła szczęścia i podała mi swój adres e-mail, żebym mogła napisać jej co mnie jeszcze w Londynie spotkało.
            Zostałam w kawiarni sama. Zaczął padać deszcz. Krople fantazyjnie spływały po szybie, a ja nie mogłam uwierzyć, co się stało. Wyciągnęłam z torby zdjęcie na potwierdzenie, że to wszystko było prawdą. Jest! To prawda, poznałam ją! Nagle poczułam krople na nosie. Zaraz, przecież jestem w kawiarni, więc nie może kapać na mnie deszcz. Kolejna kropla spadła na policzek, ucho, szyję. Dlaczego mam mokre spodnie ? Co się dzieje? Zamknę oczy i to wszystko minie. Po chwili otwieram i..........widzę Big Bena. Siedzę na trawie, cała przemoczona z notatnikiem w ręce. Usnęłam! Jak Boga kocham usnęłam! To wszystko było tylko snem, zwykła marą. Nie spotkałam Kate! Nerwowo przeszukuję torbę w poszukiwaniu czegoś na potwierdzenie minionych zdarzeń. Nie ma nic, ale zaraz, coś jest w notatniku na ostatniej stronie. "Dziękuję Ci za miłe popołudnie- Catherine"
JoLilly Bird

Budzik niemiłosiernie głośno wybił godzinę 5. Rano. Nie byłam, nie jestem i podejrzewam nie będę przyzwyczajona do tak wczesnego wstawania. Ale dzisiaj był wyjątek. Dzisiaj wstanie nawet o godzinie 5 rano było zbyt późne. Bo taki dzień jak dziś zdarza się raz w życiu. Pośpiesznie, więc ubrałam się, wypiłam trzy łyki kawy, zabrałam kluczyki do samochodu i wyszłam z domu. Na ulicach Londynu powoli budziło się życie. Leniwe jeszcze słońce próbowało przebić się przez zasnute chmurami niebo. „Na pewno Ci się uda” – pomyślałam w głębi ducha – „prognoza na dzień dzisiejszy była bardzo optymistyczna, więc będziesz świeciło mocno i jasno. Bo chyba nie zrobisz takiego psikusa naszej księżnej Kate”. Ocho, za dużo rozmyślań a za mało trzeźwego myślenia. I tak oto władowałam się w uliczny korek, który na moje oko ciągnął się około 2 kilometrów. Oczywiście było rzeczą niemożliwą i abstrakcyjną, aby w taki dzień było pusto na ulicach. Członkowie zagranicznych rodzin królewskich, przedstawiciele rządu, parlamentu i korpusu dyplomatycznego, zaproszeni goście, telewizja z całego świata, a także zwykli obywatele i miłośnicy obecnie panującej rodziny królewskiej – wszyscy tego dnia chcieli być w Londynie. W tym pięknym i szczególnym kwietniowym dniu.

Dobrze dla mnie, że znałam objazdy i mniej uczęszczane uliczki, bo dzięki temu w przeciągu kilkunastu minut znalazłam się pod bramą wjazdową do Pałacu Kensington. Jeszcze tylko okazanie specjalnej przepustki ochroniarzom i już za sekund kilka stałam pod drzwiami rezydencji. „Ciekawe czy księżna Kate się denerwuje?” – pomyślałam, ale od razu zdałam sobie sprawę z abstrakcyjności mojego retorycznego pytania. Któż z nas bowiem by się nie denerwował w takim dniu. Nie zdążyłam jednak skarcić się w myślach za moją niezdarność, bo właśnie w tym momencie drzwi otworzyła mi pani Hoobs. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i wpuściła do środka. Ruchem dłoni wskazała mi salon, znajdujący się po prawej stronie. Gdy tam weszłam oczom moim ukazały się cztery kobiety. Dwie z nich wszelkimi możliwymi sposobami próbowały oczyścić atmosferę z gęstego napięcia, panującego w salonie. Pomyślałam, że daremny jest ich wysiłek. Księżna Kate wpadła w swoisty słowotok i nie przestawała mówić o kwiatach, ozdobach, jakże brakującym dzisiaj czasie, torcie, przyjęciu a wreszcie o sukni, fryzurze i obrączkach. Mary siedziała przerażona w fotelu. Żal mi było dziewczyny, ale trudno… tak było zawsze, jest i będzie.

- Wszystko jest już przygotowane Wasza Wysokość. Kościół ozdobiony, tort w chłodni, kareta przyszykowana, konie wypoczęte, chór w jak najlepszej formie. Suknia ślubna specjalnie zabezpieczona przyjedzie o godzinie 11. Fryzjer będzie na 9, a makijażystka punktualnie o 10. A obrączki ma Peter – powiedziałam.

- Czy na pewno wszystko jest tak jak być powinno? – zapytałam księżna Kate.

- Oczywiście Wasza Wysokość – ale pragnę jeszcze poinformować, że za godzinę musimy odebrać strój księżnej. Musimy już jechać.

Widziałam, że księżna się wacha. Z jednej strony prawie wszystko było na jej głowie, z drugiej chciała w końcu też zadbać o siebie.

- Wasza Wysokość, jestem pewna, że Mary i pani Margaret poradzą sobie bez nas. Jednak i My musimy już jechać. Na ulicach Londynu będzie dzisiaj bardzo tłoczno.

I chyba tym argumentem zdołałam w końcu przekonać księżną. Mknąc przez miasto starałam się rozluźnić atmosferę panującą w samochodzie, jednak widziałam, że Kate jest bardzo zdenerwowana i przejęta.

- Kate – pozbyłam się dworskiej etykiety i tytulatury – postaraj się trochę rozluźnić. Wiem, że t tylko czcze gadanie i swoista paplanina, ale będę dzisiaj powtarzać to jak mantrę. W takim napięciu niewiele dzisiaj zdziałasz. Masz być wypoczęta, uśmiechnięta i radosna. Taki dzień nie zdarza się zbyt często. Wszystko jest dopracowane, a Ty masz teraz pomyśleć o sobie. Jestem pewna, ze dzisiaj nic jeszcze nie jadłaś. Idziemy na kawę. Ja stawiam.

- Miałyśmy przecież odebrać sukienkę….

- Sukienka poczeka. Natomiast Ty jak dzisiaj zemdlejesz to….

- W porządku. 15 minut chyba powinno wystarczyć.

Uśmiechnęłam się do księżnej a ona odwzajemniła uśmiech. Spędzałam z Kate wiele dni, ale dzisiejszy dzień był wyjątkowy. I bardzo się cieszę, że to właśnie mnie poprosiła, abym to właśnie ja towarzyszyła jej - powtórzę się – w tym pięknym i szczególnym kwietniowym dniu.

Kate wyglądała przepięknie w blado różowej sukience od Jenny Packham. Gęste, mocne i lśniące włosy, miękko opadające na ramiona przykrył uroczy toczek od LK Bennett w takim samym kolorze co sukienka. Jednak to nie nowa sukienka i nakrycie głowy powodowały to, że dzisiejszego dnia księżna była piękniejsza niż zwykle. Spowodowane było to czymś tak zwyczajnym, tak prostym i na co dzień praktycznie nie zauważalnym przez nikogo. Był to uśmiech. Szczery i autentyczny. Uśmiech pełen radości i matczynego ciepła. Stojąc w Opactwie Westminsterskim i uśmiechając się z miłością, patrzyła jak jej ukochany syn George przyrzeka wieczną miłość i oddanie swojej wybrance Mary.

- Nie będę się pytać, czy jesteś szczęśliwa, bo to widać gołym okiem. Chciałam Ci tylko podziękować za wiele lat przyjaźni i wspólnie spędzonego czasu.

- Ja też chciałam Ci podziękować, za to, że jesteś i za dzisiejszy dzień. Twój spokój i opanowanie również i mnie się udzielił. Dzięki temu ten dzień jest taki niezwykły.

O tak. Ten dzień jest niezwykły. I taki zostanie. Nie tylko dlatego, że 31 lat temu w tym samym miejscu książę Wilhelm i Kate ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, ale też dlatego, że 31 lat później te same słowa wypowiedział ich syn George. I odjechał ze swoją żoną do Pałacu Buckingham tą samą karetą co Kate i William.


_____________________________________

 Wybór spośród nadesłanych przez Was prac był bardzo ciężki. Pomysłów było tak wiele, wszystkie niesamowicie ciekawe. Niestety książek tylko pięć. Osobiście nie jestem wielką pasjonatką Księżnej Kate i jestem pełna podziwu Waszych wyobrażeń i marzeń dotyczących tego, jak mogłybyście spędzić z nią dzień. Wiem, że niektóre z Was być może poczują się urażone, że wybór był taki, a nie inny, niemniej wraz z Martą, po burzliwych dyskusjach wybrałyśmy pięć najlepszych naszym zdaniem prac. Uwierzcie, że miałyśmy ogromne dylematy. Pozwolę sobie na kilka słów o tych pięciu pracach.


JoLilly Bird - Twój pomysł ze ślubem Georga'a był po prostu fenomenalny! Jesteśmy zachwycone Twoją kreatywnością. Obie z Martą zastanawiałyśmy się, jak można było na coś tak wspaniałego wpaść! W mojej opinii, jeżeli chodzi o pomysłowość to była to najlepsza praca! Carmen - Kolejny ślub. Tym razem Kate występuje w roli świadka. Pomysł również bardzo oryginalny. Jedyna taka praca, co zdecydowanie przeważyło szalę ku zwycięstwu. Marlen - Byłaś jedną z nielicznych osób, które zaprosiłyby Kate do Polski, a nie leciały do Londynu. To było oryginalne i wyróżniało się. Tutaj przy wybieraniu jednej pracy "z Polski" zdecydowanie byłaś naszą faworytką. Twoje pomysły były najciekawsze. Iza - Bardzo fajna, przyjemna do czytania praca. Zaskakujące zakończenie, kiedy to okazuje się, że całość jest snem. Pomysł przedstawienia dnia, w taki sposób był oryginalny, zaledwie 3 prace były napisane w taki podobny sposób. Fotografka90 - Podobnie jak w przypadku u Izy. Praca bardzo przyjemna do czytania i pomysłowa. U obu Was doceniłyśmy formę, która była po prostu super! Ja z mojej strony, na którą co prawda nie zwracałyśmy uwagi przy ocenie, chciałabym również podkreślić, że praca fotografki90 i Izy wyróżniały się na tle pozostałych bogatym słownictwem.
Gratuluję zwyciężczyniom oraz wszystkim pozostałym. Jestem naprawdę pełna podziwu Waszej pasji, którą jest Kate! Napisałyście wspaniałe opisy! Jak dla mnie wszystkie jesteście zwyciężczyniami! Niestety, książek było tylko pięć.

Ola, Media i Młodzież

Serdecznie dziękuję za udział w konkursie i zachęcam do wzięcia udziału w kolejnych!

W konkursie wzięło udział 38 osób.

Kolejność prac jest przypadkowa.
Z laureatkami skontaktuję się pierwsza.
Oryginalna pisownia została zachowana.


34 komentarze:

  1. świetne historyjki,spora kreatywność, naprawdę słuszne zwyciestwo:) bardzo dobrze się czyta zwycieskie historie:)
    gratuluje laureatkom,zasłużona nagroda:)
    pozdrawiam ciepło
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. http://lula.pl/lula/1,111764,14920091,Siwe_odrosty__I_co_z_tego__Ksiezna_Kate_nie_pofarbowala.html#Cuk
    polecam lula.pl
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi sie spodobala historyjka izy i fotografki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. po co ten plan lekcji w tle? eeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki jest wystrój mojego biurka ;)

      Usuń
  5. Gratulacje dla zwycięzców!!
    Świetne prace!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje dziewczyny :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fotografka i Izabe;la zasluzyly na wygarna :) bardzo dobre opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawe prace:)
    Też wzięłam udział w konkursie, i muszę szczerze przyznać, ze moja praca naprawdę była słabiutka. No ale trzeba umieć przegrywać, liczy się dobra zabawa.
    Gratulację Dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. mimo że sama brałam udział w tym konkursie i moja praca się tu nie znalazła, to szacun dla zwycięzców. świetne prace:) gratuluje:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, dziękuję za wyróżnienie i gratuluję pozostałym! :-)
    PS Dziękuję też za namiary na ręcznie robioną biżuterię, co prawda nie skorzystałam z rabatu na biżuterię z rodziną królewską, ale dziewczyny czarują dla mnie już coś innego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rewelacyjna praca,pomysl super!!!! gratuluje kochana

      Usuń
  11. I Zara jest.... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marlen
    Carmen
    fotografka90
    Izabela

    Gratuluję wygranej :) Bardzo piękne prace. Czytało się je z nieukrywaną przyjemnością. W trakcie czytania Waszych prac, myślałam o tym, że nie mam z Wami szans :) po czym doszłam do końca i niespodzianka...zobaczyłam siebie :D
    Chciałam również powiedzieć, że bardzo się cieszę, że moja praca spodobała się Marcie i Oli. Dziękuję, że doceniłyście moją pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój pomysł to naprawdę "hit hitów" ;) nie miałyśmy wątpliwości co do Twojej wygranej, nikt nie wpadł na taki pomysł :)

      Usuń
    2. Twoja praca była tak zaskakująca i trzymała w napięciu do końca, że padlysmy z zachwytu! :)

      Usuń
  13. Gratuluje wszystkim wygranej i sama dziękuję za nagrodzenie mojego opowiadania ;)
    Pozdrawiam
    Izabela ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawa dla dziewczyn! Świetne prace! Gratuluję wygranym! To teraz czekamy na kolejny konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie, wszystkie prace są bardzo pomysłowe i kreatywne, jednak mi najbardziej spodobała się praca autorstwa fotografki90 - jest świetna, motyw ze snem jest naprawdę zaskakujący i czyni tekst bardzo oryginalnym :) Na pewno każda z dziewczyn zasłużyła na książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomyslowe i kreatywne to praca fotografki i izy!!!! super

      Usuń
  16. Gratuluję! :-)

    Mam książkę od wczoraj i początek jest wciągający.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostanę od brata na "Mikołajki".

      Usuń
  17. Wszystkie prace ciekawe , kreatywne. Jednak prace fotografki90 i JoLilly brawurowe! Gratuluje wszystkim dziewczynom.
    Kate-maniaczka

    OdpowiedzUsuń
  18. http://ksiazki.onet.pl/fragmenty-ksiazek/fragment-diana-w-pogoni-za-miloscia-andrew-morton/63w8v

    OdpowiedzUsuń
  19. fragmenty nowej ksiazki o Dianie
    http://ksiazki.onet.pl/fragmenty-ksiazek/fragment-diana-w-pogoni-za-miloscia-andrew-morton/63w8v
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  20. 3 i 4 najlepsze celujace,swietny pomysl ,same superlatywy, 1 tez dobra ,bo pokazuje autorka ksieznej swoj region i zaprasza do domu:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jeszcze raz gratuluję zwycięzcom! Kilka słów ode mnie juz jest, jak zwykle się rozpisałam, dlatego nie będę się powtarzała. Jeszcze chciałam oficjalnie podziękować Marcie za zaproszenie mnie do współpracy, bo czytanie Waszych prac było dla mnie czystą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też napisałam, jak wuglądałby mój dzień z Kate w Polsce :( :( moim zdaniem o moich znajomych był Ciekawszy :(

    OdpowiedzUsuń
  23. http://wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/zara-phillips-kuzynka-ksiecia-williama-pokazala-sie-w-zaawansowanej-ciazy/yfqyq pieknie wyglada w ciazy
    syn czy corka? ja stawiam na corke:)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  24. Dołączam się do gratulacji:) Dziewczyny, czytałam Wasze opowiadania z wypiekami na twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak załatwiłaś nagrody?

    OdpowiedzUsuń